Przeskocz do treści
Profesjonalna orkiestra na wesela

Jak skutecznie nawiać z ołtarza

Zacytuje kilka opowieści:

„Hej, tak na serio to ja słyszałam kiedyś taką historię znajomej moich rodziców, a mianowicie: że to ponoć facet uciekł sprzed ołtarza tej ich znajomej. Nie wiem jego nie znam,ale znam ją, całkiem fajna babka, na serio, przedsiębiorcza i zewnętrznie tez niezła. Do tej pory jest tzw. starą panną”

Prawdziwa historia:

„Ja znam taki przypadek. Moja znajoma miała brać ślub. Tydzień przed weselem przyszły mąż ją pobił. Był pijany.Płakała całą noc. Na szczęście na wesele została zaproszona jej ciotka, która na stałe mieszka w Kanadzie. Kiedy ciotka dziewczyny zorientowała się co się stało, namówiła ją żeby dała mu nauczkę. Po rozmowie obie doszły do wniosku że nie wyjdzie za takiego człowieka, który już raz ją pobił. Nikomu nic nie mówiąc wcieliły plan w życie. Nadszedł dzień ślubu. Dzień mija jak zawsze na weselu – młody przyjechał, błogosławieństwo, do kościoła. Ona w pięknej sukni idzie przez kościół. Zaczyna się msza, przysięga małżeńska. Ksiądz pyta jej, czy ona chce za niego wyjść, a ona na to że NIE, ksiądz jeszcze raz powtórzył pytanie a ona na to że NIE. Po czym oddała wiązankę i pierścionek zaręczynowy Panu Młodemu, odwróciła się na pięcie i wybiegła z kościoła. Wszyscy mieli nieziemskie miny.Zapadła śmiertelna cisza. Pod kościołem w samochodzie czekała na nią ciotka. Pojechały do Panny Młodej do domu. Ta się przebrała i wyjechały obydwie nad morze. Miesiąc później obydwie wyleciały do Kanady. Cała sytuacja została opisana w lokalnej gazecie.Opisana sytuacja miała miejsce w Strzegomiu na Dolnym Śląsku. Skandal był bardzo duży. Kiedy się wydało dlaczego to zrobiła. Od tamtej chwili minęły 2 lata. Niedoszła Panna Młoda mieszka w Kanadzie. A Pan Młody jest sam. I taki to happy end”

„….ale porządny gość ,
wódka już była kupiona , sala wynajęta, kapela czekała
a ona zwiała, nawet do kościoła nie weszła , uciekła,
nigdy nie wyszła za mąż , teraz już jest przed 50-tką i sama jest,
właściwie to dobrze , że tak się zdarzyło , ponieważ zawsze najlepiej się czuła w otoczeniu kobiet”

„kiedyś miałam koleżankę, która rozważała taki krok, więcej, ona z premedytacja wzięła ślub kościelny z facetem, który pochodził z małej wiochy, była z nim 7 lat, a on był typem, który chce mieć i zonę i matkę dzieci i kupę kochanek na boku, a żeby była ciekawa mieszanka to był głęboko wierzącym katolikiem na pokaz – bardzo się z tym obnosił, podobnie jak jego rodzina, a wiecie jak tam jest, wszyscy wszystko o sobie wiedzą. No więc ona, zamiast rzucić go przed ślubem, postanowiła dać mu nauczkę za te zdrady – zgodziła się na ślub i wesele i wybrała 2 warianty zemsty – albo że rzuci go przed ołtarzem, albo 2 miesiące po ślubie zażąda rozwodu z powodu zdrad, które oczywiście jak się domyślacie po ślubie nie ustąpiły. A że jej teściowa przed ślubem oznajmiła – dziecko, zastanów sie dobrze, bo w naszej rodzinie rozwodów nigdy nie było i nie będzie, to zrezygnowała z ucieczki z przed ołtarza i wyprowadziła się dokładnie po dwóch miesiącach, a pół roku od ślubu byli już rozwiedzeni. Efekt jest taki, że rodzina pana młodego najadła się wstydu, teściowa o mało nie zeszła, jak się dowiedziała, a chłopak od 5 lat stara się o rozwód kościelny i płacze, że nie może żyć normalnie i że to hańba do końca życia, itp. niesamowita historia, co? Niektórzy ludzie są nieźle porąbani”

Oto piękna i romantyczna historia: „ja żałuję że nie zrezygnowałam ze ślubu przez przyjazdem pana młodego. właściwie już od rana nie wiedziałam co mam robić. na wieczorze panieńskim – w sobotę, wspominałyśmy moich byłych chłopaków. napiłam się i zadzwoniłam do kogoś kto bardzo długo, bardzo dużo dla mnie znaczył. po tej rozmowie coś we mnie zabiło. Umówiliśmy się następnego dnia. rozmawialiśmy, ale się nie przyznałam do tego ze wychodzę za mąż. w środę było kolejne spotkanie.takie którego nigdy nie zapomnę. randka na jakiej nie byłam z moim mężem nigdy. to samo w czwartek. w piątek zamiast stroic sale, zakładac wałki na włosy itp znów była randka.nie wytrzymaliśmy i zaczęliśmy się całować, bardzo namiętnie, z uczuciem. powiedział że tak mu ze mną dobrze ze zawsze chce żeby tak było… rozpłakałam się i wyznałam mu prawdę – była już 5 rano, a ja o 17 miałam wyjść za innego. przeraził się, bał że zaprzepaszczę swą wielką miłość przez romans z którego nic może nie wyjść. Miał do mnie zal że pozwoliłam mu się zaangażować w tą znajomość. wróciłam do domu i płakałam. czekała na mnie mama. czuła ze coś jest nie tak. opowiedziałam jej o wszystkim i siostrze. poradziły mi wyjść za mąż, zapomnieć, bo to taki dobry kochający mnie facet, sala zamówiona, wszystko opłacone… szłam po tym czerwonym dywanie rozglądają sie na boki, nie wiedziałam co robic. a ON siedział w 1 ławce. z poważną miną.bez ruchu. na przysiedze rozpłakałam sie, ON sie nie odezwał, a tak bardzo chcialam żeby mnie porwał z tego koscioła, złapał za ręke i zabrał chocby na koniec swiata. moje małżenstwo nie przetrwało. nie byłam w stanie tak życ.po 2 tyg wynajełam mieszkanie, wyprowadziłam sie, chciałam byc sama. rozwiedlismy sie. tamten koles od romansu miał do mnie długo zal ze ukryłam przed nim prawde – ale wybaczył mi i od 6 lat jestemy małzenstwem. mamy slicznego 4 letniego synka, jestesmy szczesliwi. mój pierwszy mąż nadal jest kawalerem. bardzo duzo pracuje, zbił majątek przez te lata – to był jego sposób na ból. niedwno poznał piekną studentke. chyba w koncu tez jest szczesliwy, tak mi sie wydaje, bo kilka dni temu pierwszy raz od 9 lat usmiechnąl sie do mnie mówiąc czesc. moze to głupie, ale dla mnie to bardzo duzo znaczy, w koncu spadł mi kamien z serca”

Zbigniew Pawlak
Zbigniew Pawlak Administrator